środa, 30 grudnia 2015

"Dawno, dawno temu w odległej galaktyce..."

Sagi "Gwiezdne Wojny" nie trzeba chyba nikomu przedstawiać. Prawdopodobnie na świecie istnieje tyleż jej fanów, co antyfanów, ale ze świecą można szukać człowieka, któremu chociażby nie obiły się o uszy takie hasła jak rycerz jedi, ciemna strona mocy czy miecz świetlny, a muzycznego motywu Marszu Imperialnego nie kojarzyłby z człowiekiem ukrywającym się za czarną maską.

A jeżeli istniała jeszcze osoba, która nie miała żadnego pojęcia o "Gwiezdnych Wojnach", to bez wątpienia podczas ostatniej akcji promującej najnowszy film z serii, pt. Przebudzenie mocy, również i ona odkryła uniwersum stworzone przez Lucasa.

W związku z promocją siódmego filmu  z serii "Star Wars" przypominamy, że świat gwiezdnych bohaterów nie ogranicza się wyłącznie do srebrnego ekranu. Przez ponad  trzydzieści pięć lat od premiery Nowej Nadziei powstało wiele niezależnych historii uzupełniających główną fabułę. Część tych książek, gier i animacji zostało objętych oficjalną licencją twórców "Gwiezdnych Wojen" i weszło w skład tzw. Expanded Universe, czyli rozszerzonego wszechświata, tworząc barwne i wiarygodne tło dla głównej historii. Zachęcamy wszystkich fanów "Star Wars" do sięgnięcia po książki i uzupełnienia swojej wiedzy na temat ich ulubionego uniwersum.

piątek, 18 grudnia 2015

"O, choinka!"

Pomimo iż w naszej kulturze jest stosunkowo młoda (towarzyszy nam od mniej więcej 200 lat), to chyba nikt nie potrafi sobie wyobrazić Świąt Bożego Narodzenia bez niej. O czym mowa? O choince, oczywiście! Przybyła do nas z Niemiec, by pojawiać się w naszych domach w najróżniejszych postaciach, od miniaturowych drzewek, po sięgające sufitu piękności. Nie ma znaczenia, czy żywa czy sztuczna, ubrana na początku adwentu czy, jak wskazuje tradycja, dopiero w poranek wigilijny, jest nieodłącznym elementem zbliżających się Świąt.
Starszą siostrą choinki był podłaźnik, którego tradycję do dzisiaj kultywuje się na Podhalu. Podłaźnik wiesza się nad stołem. Taki stroik ozdabia się opłatkami, papierowymi i słomkowymi zabawkami. 
Być może pomost między podłaźnikiem, a dzisiejszą choinką stanowił wieszany do góry nogami u sufitu czubek jodły lub świerku. Jego również przyozdabiano zgodnie z tradycją i panującą modą.
A co dzisiaj znajdziemy na naszych choinkach? Chyba nie sposób to opisać w jednym artykule, ponieważ w tej kwestii ograniczenie stanowi wyłącznie nasza wyobraźnia. Od tradycyjnych, pachnących jabłuszek, pierniczków czy papierowych łańcuchów, po wymyślnie wykonane i wymalowane zabawki ze szkła, drewna i słomki.

Co na temat samych choinek oraz ich strojenia mają do powiedzenia nasi ulubieni autorzy i ich bohaterowie? Na pytanie "Kto wymyślił choinki?" odpowiada Konstanty Ildefons Gałczyński. Natomiast dokładne wskazówki jak ROZEBRAĆ choinkę daje nam wesoła i pomysłowa Pippi Pończoszanka. Pewnego mroźnego, zimowego dnia zamiast ubierania drzewka, Pippi zorganizowała jego rozbieranie. Na taki pomysł mogła wpaść tylko córka pirata! A jak to wszystko się zakończyło? O tym w książeczce pt. "Zabawa choinkowa Pippi".

Gdybyście mieli problem ze zdobyciem żywej choinki, to polecamy opowiadanie Grzegorza Kasdepke pt. "O, choinka!", co prawda bohaterowie tekstu musieli długo przekonywać uciekającą w podskokach choinkę, by poszła z nimi do domu, ale w końcu im się to udało. Jak tego dokonali? Odpowiedź znajdziecie w "Świerszczyku" ("Świerszczyk", 15.12.2003, (2599)).

Natomiast o dramatycznej przygodzie poczciwego drwala Marcina, który zgubił się w dzikiej puszczy i o tym, jak choinka uratowała mu życie przeczytacie w opowiadaniu pt. "A to była choinka" autorstwa Marii Kruger ("Tajemnice polskiej ziemi. Legendy i podania różnych regionów polski", 1998).

piątek, 11 grudnia 2015

Guzik w roli głównej



Tym razem kilka słów o pewnym elemencie naszego ubioru. Otóż 12 grudnia obchodzimy święto - Dzień Guzika. Na pewno większość z nas zna powiedzenia, takie jak: "guzik z pętelką", "zapiąć coś na ostatni guzik", "guzik z tego mam". Są też i tacy, którzy na widok kominiarza od razu łapią się za guzik. Ten niewielki element naszego ubioru liczy sobie ponad 5000 lat, a najstarsze pochodzą z doliny Indusu i Chin. Pierwotnie guziki spełniały funkcję ozdobną. Wykonywane były z muszelek, drewna i kości. W połowie XII wieku Anglicy wpadli na pomysł używania ich jako zapięć do odzieży i chociaż obecnie często zastępują go napy, rzepy i spinki, to nie wyobrażamy sobie, by wyparły guzik całkowicie.

Bohater dzisiejszego dnia ma też swoje miejsce w literaturze. W książce Pan Kleks autorstwa Jana Brzechwy poznajemy historię szpaka Mateusza, który poszukuje zagubionego guzika, aby móc powrócić do ludzkiej postaci. W powieści fantastycznej Koralina autorstwa Neila Gaimana, tytułowa bohaterka poznaje równoległy świat, w którym mieszkańcy zamiast oczu posiadają guziki. Dlaczego pewne miejsce zyskało nazwę Guzik i jak wakacje spędziła Agnieszka dowiemy się z książki Lucyny Skompskiej pt. Wakacje na guziku. W opowiadaniu „Guzik” Renaty Piątkowskiej tytułowy bohater spędził w kałuży aż trzy dni i odwiedził wiele ciekawych miejsc. Guzik był także wspaniałym prezentem, o czym możemy przeczytać w książce Muminki i urodzinowy guzik (na podstawie opowiadań Tove Jansson, tłumaczenie Liliana Fabisińska, Wilga, 2010).
To tylko kilka przykładów, dlatego zachęcamy do dalszych poszukiwań!




 Źródło:
Stanisław Skorupka, Słownik frazeologiczny języka polskiego, Warszawa 1967, T. 1, s. 271,

piątek, 4 grudnia 2015

Mała zima

Grudzień przywitaliśmy iście jesienną aurą, dlatego zwolennicy mrozu i zimowego puchu powinni uzbroić się w cierpliwość, gdyż przygotowane na tę porę roku sanki i łyżwy muszą poczekać na bardziej sprzyjające warunki. Są wśród nas i tacy, którzy na samą myśl o zimie zwijają się w kłębek i myślą tylko o tym, by przykryć się ciepłą pierzynką lub otulić grubym szalikiem. Dla takich zmarzluchów proponujemy alternatywną książkę o zimie, która wbrew pozorom wyzwoli same ciepłe uczucia. I niech nie zmyli was tytuł, bo w najnowszej książce Kasparavičiusa nie ma miejsca na zimowe szaleństwo, choć w każdym opowiadaniu dominuje kolor biały. Ktoś mógłby zapytać - Cóż to znowu za kolor? To w ogóle jest kolor?. A niby dlaczego miałoby się podobać wyłącznie to, co wyraziste i barwne - sugeruje autor - Czy chmury, mleko, łabędzie i białe róże są mniej urokliwe tylko dlatego, że są białe?. Pisarz w malowniczy i subtelny sposób udowadnia, że czysta biała kartka potrafi być piękna sama w sobie, a pośpieszne próby jej zamalowywania mogą być jedynie efektem skojarzeń z zimową aurą, przed którą bezskutecznie próbujemy uciec. Mała zima jest więc zbiorem zabawnych i pouczających historii, które koncentrują się wokół białych przedmiotów. Na pięknie ilustrowanych kartach znajdziemy m.in. białe płatki jaśminu, przypominające do złudzenia śniegowy puch, wędrujący biały domek, który nagle wyruszył w świat, przynosząc wstyd poważnym nieruchomościom, czy trzy białe niedźwiadki, które po spotkaniu z krową zmieniły się w łaciate pandy. I nie bójcie się, bo książka jest nie tylko biała, ale i jasna, a przy jej oglądaniu nikomu nie zrobi się zimno.

Kęstutis Kasparavičius, Mała zima, wyd. Ezop, Warszawa 2015.



Kęstutis Kasparavičius jest znanym i cenionym litewskim ilustratorem oraz autorem książek dla dzieci. Jego ilustracje zachwycają dzieci od Europy aż po Azję, od Ameryki Północnej aż po Południową. Rysunki i akwarele Kasparavičiusa charakteryzują: delikatna kolorystyka, wyjątkowo dopracowane szczegóły, zwarta kompozycja i swoiste poczucie humoru. Jego książki przetłumaczono na kilkadziesiąt języków, w tym na język polski. Kilkakrotnie był nominowany do Nagrody Andersena oraz Nagrody Astrid Lindgren. 



środa, 25 listopada 2015

Lubimy Misie!

Od 2002 roku, w setną rocznice powstania zabawki, dzień 25 listopada ustanowiony został Światowym Dniem Pluszowego Misia (World Teddy Bear Day). Popularność sympatycznym pluszakom przyniosła przygoda, która przydarzyła się w 1902 roku prezydentowi USA Theodore'owi Rooseveltowi, któremu podczas polowania zaproponowano strzelenie do poważnie rannego niedźwiadka. Zbulwersowany polityk ujawnił wówczas swoją wrażliwą naturę, darując życie przestraszonemu zwierzęciu. Niedługo po tym zdarzeniu, Niejaki Morris Michton, emigrant z Rosji, postanowił wzbogacić się, wykorzystując wzruszającą historię pod postacią pluszowego niedźwiadka o imieniu Teddy, którą uszyła jego żona. Kolejnym krokiem w karierze pomysłowego małżeństwa było założenie fabryki misiów "Ideal", która obecnie jest jednym z największych na świecie miejsc produkujących pluszowe niedźwiadki znane jako Teddy's Bear ("miś Teddy'ego"). 

J. Binio, Miś - zabawka - bohater literacki - wzór wychowawczy, Wyd. SBP, Warszawa 2013, s. 26-27.



Wszystkim małym i dużym Misiom, w dniu ich święta, życzymy wszystkiego najlepszego i zapraszamy do Piątki, gdzie znajdziecie swoich ulubionych pluszowych bohaterów literackich. Zachęcamy do odwiedzin i wypożyczeń!


piątek, 6 listopada 2015

"Moje książeczki"




Kilka lat temu wydawnictwo Nasza Księgarnia otworzyło wrota do królestwa naszego dzieciństwa, przywracając do łask pełne magii książeczki z serii Poczytaj mi, mamo. Reaktywacja najpiękniejszych poczytajek okazała się strzałem w dziesiątkę, o czym świadczy nieustanna "chodliwość" serii, cieszącej się powodzeniem, zarówno wśród najmłodszych, jak i starszych czytelników. Wraz z końcówką 2015 roku wydawnictwo otwiera przed swoimi czytelnikami kolejne drzwi, kontynuując sentymentalną podróż sprzed lat. Bo kto nie pamięta serii bajeczek opatrzonych sylwetką czarnego kota w czerwonych butach, namalowanego przez Zbigniewa Rychlickiego, który po raz pierwszy pojawił się na środku tylnej okładki w 1959 roku? 

Paradoksalnie czarny kot przyniósł wydawnictwu szczęście, a w serii Moje książeczki do lat 90. ukazało się kilkadziesiąt tekstów najpopularniejszych autorów polskich i zagranicznych, ilustrowanych przez wybitnych artystów, m.in. przez Hannę Czajkowską, Janinę Krzemińską, Mirosława Pokorę czy Ignacego Witza. Kilkakrotne wznowienia wielu utworów już wtedy świadczyły o ponadczasowości tekstów, które w latach 60. miały wokół siebie liczne grono wielbicieli. Po pięćdziesięciu latach czarny kot powraca, a wraz z nim kultowe teksty Heleny Bechlerowej, Adama Bahdaja, Anny Świrszczyńskiej, Ady Kopcińskiej i Hanny Januszewskiej. Jak twierdzi redaktor wydania Katarzyna Piętka: może niektórzy przypomną sobie, że kiedyś, dawno temu wiedzieli, dlaczego zniknął Białogrzywek, kogo spotkała podczas podróży myszka Kundzia, dlaczego wesoła Ludwiczka szukała króla z piernika, czemu dziwiła się Zuzanna, kto pomógł Piotrusiowi odnaleźć mamę i gdzie Jasio-dobosz znalazł dla Królewny złoty koszyczek. My zaś jesteśmy pewni, że zielonooki kocur stanie się tak samo ważny dla tych czytelników, którzy będą ulegać urokom jego opowieści po raz pierwszy. 

Moje książeczki. Księga pierwsza, Nasza Księgarnia, Warszawa 2015
Ilustracje Marii Mackiewicz do bajki Adama Bahdaja Podróż w nieznane
Ilustracja Janiny Krzemińskiej do bajki Anny Świrszczyńskiej O wesołej Ludwiczce

Zachęcamy do wypożyczeń!


piątek, 23 października 2015

Czcijmy książki Małgorzaty Strzałkowskiej!

Małgorzata Strzałkowska to dziś jedna z najpopularniejszych autorek książek dla dzieci, które wymagają od małego czytelnika pewnej językowej sprawności. A jak taką osiągnąć? Nic prostszego! Mówić poprawnie, wyraźnie i dokładnie - podpowiada autorka - "bo kto nie ćwiczy często języka, ten się w mówieniu potem potyka". W książkach Strzałkowskiej znajdziemy więc pełen zestaw językowych wygibasów, hocków-klocków i rymowanych połamańców, którymi autorka zmusza aparat mowy młodego czytelnika do systematycznej gimnastyki, niezbędnej w utrzymaniu językowej gibkości.

Tym razem autorka po raz kolejny mierzy się z językiem, ale tym razem zabiera nas w podroż do czasów, kiedy zamiast rupieciarni był lamus, szatnię obsługiwał szatny, a na obiad serwowano rożenki w aromatycznym gąszczu. Tak to już jest ze słowami, że jedne żyją w naszym języku bardzo długo, a inne znikają, bądź zmieniają swoje znaczenie.Współczesne sukienki baletnic już od dawna przestały być paczkami, a uwielbiany latem warzywny chłodnik nie ma nic wspólnego z zacienionym miejscem w ogrodzie lub parku. W takich okolicznościach przyrody dziś z przyjemnością zasiedliby letnicy, czyli wypoczywający na letniskach mieszkańcy miast i pewnie żadnemu  z nich nie przyszłoby do głowy, że niegdyś tym określeniem nazywano noszone w upalne dni ubrania. A gdy doskwierają nam wysokie temperatury warto sięgnąć po orzeźwiającą szklankę wody lub soczyste, lśniące jabłko o tej samej nazwie. Bo kto dziś pamięta uprawiane w sadach cyganki, szklanki i renety? Chyba tylko ci, co czczą książki zapisane w staropolskim języku, tak rzadko czytane przez współczesną młodzież. Naturalne dla języka jest jego ewoluowanie - zanikanie pewnych elementów i pojawianie się nowych. Gorzej, gdy jedno słowo zastępuję całe bogactwo istniejących słów, co prowadzi do zubożenia języka. Bo przecież powiedzieć o książce "Dawniej czyli drzewiej", że jest fajna, to jakby nie powiedzieć nic. To niezwykle interesująca, niebanalna, zajmująca i wspaniała pozycja na długie jesienne wieczory, którą serdecznie polecamy!.

M. Strzałkowska, Dawniej czyli drzewiej, wyd. Bajka, Warszawa 2015

poniedziałek, 21 września 2015

Czytam sobie w bibliotece

Ja zachęcić dziecko do czytania? Jak dopasować tekst, by nie przekraczał możliwości dziecka, lecz dawał przyjemność i satysfakcję z samodzielnej lektury? Jak obudzić w dziecku mola książkowego, kiedy składanie pierwszych wyrazów i zdań to dla młodego umysłu nie lada wyzwanie? Wydawnictwo Egmont wychodzi na przeciw potrzebom dzieci, rozpoczynających przygodę z czytaniem i oferuje serię książek "Czytam sobie", przeznaczoną dla dzieci w wieku 5-7 lat. Książeczki, wchodzące w skład serii, tworzą trzyetapowy program wspierania czytania w zależności od poziomu zaawansowania dziecka. Dzięki tekstom wspaniałych autorów, takich jak Grzegorz Kasdepke, Wojciech Widłak, Małgorzata Strzałkowska czy Anna Czerwińska-Rydel, wasza pociecha w szybkim tempie zacznie samodzielnie składać słowa, następnie zdania, a nim się obejrzycie - będzie połykać całe strony! Szeroki wybór wciągających historii, opowiedzianych przy pomocy dużej czcionki i okraszonych mistrzowskimi ilustracjami - sprawi, że dziecko z przyjemnością będzie wspinać się po coraz bardziej złożonych konstrukcjach językowych, stając się jednocześnie świadomym swych umiejętności czytelnikiem. 




"Czytam sobie w bibliotece" to projekt, wspierający czytelnictwo wśród dzieci w wieku 5-8 lat. Dzięki specjalnie opracowanym materiałom, w skład których wchodzą książki wybitnych polskich autorów wraz ze scenariuszami zajęć, pracownicy kilkuset bibliotek z całej Polski będą towarzyszyć dzieciom w poznawaniu i interpretacji czytanych tekstów. Więcej informacji o akcji i realizowanych działaniach znajdziecie na oficjalnej stronie internetowej (TUTAJ). My z dumą informujemy, że nasza biblioteka również wzięła udział w tym szczytnym projekcie i już podjęła pierwsze przygotowania do zrealizowania warsztatów. O efektach będzie można poczytać na naszej stronie internetowej, do której śledzenia gorąco Państwa zachęcamy (TUTAJ). Jednocześnie polecamy książki z serii wydawnictwa Egmont, których szeroki wybór znajdziecie na naszej bibliotecznej półce. 


Zachęcamy do wypożyczeń!

środa, 16 września 2015

Grafomotoryka - co to takiego?

Pisanie wymaga wielu umiejętności: precyzji ruchów, koordynacji wzrokowo - ruchowej i koordynacji całego ciała. Około szóstego roku życia zaczynają kształtować się różnice indywidualne w rozwoju dzieci, które łatwo zaobserwować podczas czynności manualnych, do których zalicza się pisanie. Kanciaste litery, "drżące" i niepewne linie, problemy z posługiwaniem się narzędziami pisarskimi - to najbardziej widoczne trudności, z którymi muszą uporać się dzieci w pierwszych latach edukacji. Naukę pisania i rysowania należy zacząć od opanowania techniki prawidłowego trzymania długopisu czy kredki oraz zapanowania nad napięciem mięśniowym, odpowiedzialnym za swobodę i precyzję ruchów. Warto poświęcić jak najwięcej czasu dziecku, które może potrzebować więcej uwagi i zwiększonej dawki ćwiczeń niezbędnych do opanowania  podstawowych w życiu umiejętności manualnych. Od 1 października w Piątce odbywać się będą popołudniowe spotkania, w trakcie których dzięki specjalnie przygotowanym ćwiczeniom i zabawom grafomotorycznym, uczestnicy zajęć będą mogli dodatkowo popracować nad koordynacją wzrokowo-ruchową i orientacją przestrzenną. Rysowanie szlaczków, zabawa w bierki, pisanie w rytm muzyki, majsterkowanie, wydzieranie, stemplowanie - to tylko nieliczne przykłady czynności doskonalących sprawność motoryczną dziecka. Serdecznie zapraszamy na zajęcia, na które prowadzimy zapisy do 25 września. Dodatkowo informujemy, że dysponujemy materiałami, które pomogą Państwu w odtwarzaniu podobnych zajęć w warunkach domowych. Zachęcamy do wypożyczeń i kontaktu w sprawie zajęć. 

Kliknij, aby powiększyć.

środa, 12 sierpnia 2015

Matematyczne Śledztwo - Książki Nieobliczalne!

Wakacje, to idealny czas, by stać się detektywem i oddać się rozwiązywaniu zagadek i łamigłówek. Świetną rozrywkę stanowią dwie serie książek przygotowanych przez wydawnictwo Zielona Sowa: Matematyczne Śledztwo oraz Naukowe Śledztwo. Każda z książek to oddzielna przygoda, a czytelnik, ze względu na specyfikę publikacji staje się jej współautorem. Nie są to typowe książki, które czyta się od pierwszej do ostatniej strony. Rozwiązywane łamigłówki zmuszają czytelnika do "skakania" po stronach w celu tropienia zagadkowej fabuły. Nie trzeba jednak martwić się o ewentualne braki w wiedzy, bowiem książki w przystępny sposób wyjaśniają każde zagadnienie matematyczne i naukowe.
"Zaginieni w Kosmosie", "Sekretna Fabuła", "Amazońska Misja" i wiele innych książek z wyżej wymienionych serii to świetna zabawa zarówno dla młodych czytelników, jak i rodziców.

wtorek, 4 sierpnia 2015

"Aisha i Wąż"

"Nie osądzaj książki po okładce" zwykło się mawiać, co oczywiście w dużej mierze jest prawdą. Jednakże oprawa książki i ilustracje oraz sposób złożenia są równie istotną kwestią, co tekst. Z powodu niestarannego wydania możemy z łatwością zniechęcić się do najlepszego tekstu. Dlatego warto zwrócić uwagę na zbiór baśni wydany przez Media Rodzina. Wydawnictwo przygotowało serie książek i audiobooków, w której prezentuje baśnie z różnych stron świata. W kolekcji znalazły się legendy norweskie, chińskie, indiańskie, celtyckie, rosyjskie, afrykańskie, japońskie, a także arabskie. To właśnie te ostatnie zwracają szczególną uwagę ze względu na towarzyszące im ilustracje, które stanowią nie tylko uzupełnienie tekstu, ale (można to śmiało powiedzieć), odrębną całość zamieszczoną w książce. Autorką zjawiskowych grafik jest Ufuk Kobas Smink urodzona w Istambule. W obrazach widać oryginalny styl artystki, w którym łączy tradycyjną technikę z elementami kolarzu i technikami stosowanymi w ikonografii.Te niezwykle barwne i plastyczne obrazy oddają klimat Wschodu, na którym znajdziemy się czytając baśnie spisane przez mieszkającą od wielu lat w Abu Dhabi, Iwonę Taidę Drózd. 
Książka godna polecenia jako uczta nie tylko dla ucha, ale także dla oka. Warto!
Fot. Media Rodzina
Strona internetowa ilustratorki: www.ufukkobas.com

środa, 29 lipca 2015

"Bajka o włosie Patryku"

"Jesteśmy włosami na głowie bibliotekarza. Ja mam na imię Patryk i rosnę kawałek za uchem". Tak rozpoczyna się historia napisana przez Malinę Prześlugę, która postanowiła opowiedzieć o przyjaźni, przemijaniu, odwadze i marzeniach w nietuzinkowy sposób, bo z perspektywy... włosów! I to nie byle jakich, bo osadzonych na głowie bibliotekarza, co nas osobiście bardzo cieszy. Wszyscy ci, co na co dzień opiekują się książkami, to ludzie o otwartych umysłach, ogromnej wyobraźni i szerokich horyzontach, więc w ogóle nie zdziwił nas fakt, że głowa "patrykowego" bibliotekarza należała niegdyś do hipisa, który w czasach flower-power nie martwił się jeszcze o nieoddane książki, mole książkowe czy porysowane okładki. A przecież od takich zmartwień to dopiero można posiwieć, albo co gorsza - całkiem wyłysieć! O zgrozo! Perspektywa mało pocieszająca i z bólem serca podzielamy strach przed "wypadnięciem" tytułowego Patryka. Bo o czym właściwie jest ta książka? Otóż ta wyjątkowa historia jest próbą znalezienia odpowiedzi na pytanie, dlaczego nagle musimy pogodzić się z utratą miejsca, do którego byliśmy przywiązani. Bo tak już jest, że w końcu nadchodzi dzień, w którym zaczniemy spadać w dół, bądź odlecimy w nieznane na skrzydłach wiatru. Z poczuciem pustki i osamotnienia mierzy się Patryk po stracie Anity, która pewnego dnia po prostu znika, zostawiając po sobie wiarę w marzenia, której nasz tytułowy bohater postanawia być wierny i dzięki której z prostego jak drut włosa pewnego dnia zmieni się w sprężynkę, a wiatr zaniesie go do ukochanej, z którą polecą prosto do gwiazd! Wiara w marzenia przemienia strach i tęsknotę w siłę, odwagę i nadzieję na szczęśliwy finał. Bo taki właśnie będzie, prawda?

A Wy pamiętajcie, że z każdym nieterminowym zwrotem i każdą poplamioną stroną rośnie liczba siwych włosów na głowie bibliotekarza!

Malina Prześluga, Bajka o włosie Patryku, wyd. Tashka, Warszawa 2014

Polecamy serdecznie i zachęcamy do wypożyczeń!

czwartek, 23 lipca 2015

Dzień Włóczykija (23 lipca)

Wakacje to czas idealny do odkrywania nowych miejsc i szlaków. Długie, ciepłe dni sprzyjają podróżom, zarówno tym skrzętnie planowanym, jak i tym spontanicznym, które są wynikiem nagłej potrzeby zmiany miejsca i nabywania nowych doświadczeń. Na pewno znacie osoby, będące w nieustannej podróży, dla których mobilność, a co za tym idzie nieustanna potrzeba zmian, jest najwyższą wartością. Taki typ wagabundy, powsinogi czy latawca ma licznych przedstawicieli w literaturze, a na ich czele stoi znany i lubiany Włóczykij z Doliny Muminków. Wszyscy pamiętamy tę niedużą postać w spiczastym kapeluszu o niebywale dużych oczach, uważnie obserwujących zmieniającą się rzeczywistość. Jego filozofia życiowa do dziś inspiruje i ma rzesze zwolenników, zarówno wśród dzieci, jak i dorosłych. Bo czasem warto zrezygnować z rzeczy, które na co dzień ułatwiają nam życie, po to chociażby żeby przekonać się, że tak naprawdę nie są one niezbędne i często dają tylko ułudę szczęścia. A tym, którzy narzekają na nudę przypominamy, że przecież "(...) można leżeć na moście i patrzeć, jak przepływa pod nim woda. Albo biegać i brodzić w czerwonych botach po mokradłach. Albo zwinąć się w kłębek i przysłuchiwać się, jak deszcz pada na dach". Prawda, że łatwo jest miło spędzać czas? 


źródło: http://e-bajkidladzieci.pl/bajki/muminki/

Wszystkim fanom tej kultowej postaci polecamy również film "Klub Włóczykijów" w reżyserii Tomasza Szafrańskiego, będący ekranizacją książki Edmunda Niziurskiego o tym samym tytule. Przekonajcie się jak w jednej chwili pozornie nudne wakacje mogę zmienić się w ekscytującą przygodę pełną niesamowitych wydarzeń i niezwykłych postaci. Zanim jednak sięgniecie po film, zachęcamy do lektury! 

Polecamy serdecznie!

czwartek, 16 lipca 2015

Mucha i Kredens pod Grunwaldem

Mówi się, że każdy Polak rodzi się od razu z jedną datą zakodowaną w pamięci. O jaką datę chodzi? Oczywiście o rok 1410, a konkretnie o jeden dzień, 15 lipca 1410. Chyba nikomu nie trzeba przypominać, jakie wydarzenie miało miejsce tego dnia.
Co roku w całej Polsce (i nie tylko) trwa pospolite ruszenie i kwiat współczesnego rycerstwa w swych czterokołowych wozach z przednim napędem ciągnie na grunwaldzkie pola, by tam wziąć udział w rekonstrukcji pamiętnej bitwy między wojskami Jagiełły, a oddziałami rycerzy zwanych Krzyżakami.
Tegoroczna bitwa już w najbliższą sobotę (18 lipca). Warto się do niej jednak przygotować. W związku z tym polecamy serdecznie książkę pt. ""Mucha pod Grunwaldem i inne historyjki historyczne" autorstwa Kaliny Jerzykowskiej. Ta dwutomowa książeczka to spojrzenie na historię z zupełnie innej perspektywy. Opowieść lekka, przyjemna, ale rzetelnie spisana przez skrzata Ziomka, zwanego Dziejopisarzem będzie idealną lekturą na długie wakacyjne dni.
A dla tych, którzy chcieliby dowiedzieć się, co łączy stary babciny kredens, bitwę pod Grunwaldem i nastoletnią Kornelię mamy świetną książkę autorstwa Agnieszki Tyszki pt. "Kredens pod Grunwaldem".

piątek, 26 czerwca 2015

Madeline w Paryżu

źródło: empik.com
W trakcie pobytu w szpitalu w Saint-Sauveur, Ludwig Bemelmans, obserwuje zakonnicę, podającą zupę dziecku. Jednocześnie przypominają mu się historie o życiu w szkole prowadzonej przez siostry zakonne w Altötting, które w dzieciństwie opowiadała mu matka. Perypetie wychowanek panny Clavel przenosi do Paryża, do starego domu, położonego niedaleko katedry Notre Dame. Pierwsze słowa tekstu: "w Paryżu, w pewnym starym domu, który był porośnięty dzikim winem" zostały zapisane na odwrocie menu w Pete's Tavern na rogu Osiemnastej Ulicy i Irving Place w Nowym Jorku, zaś Madeline po raz pierwszy opublikowano w 1939 roku. 
Perypetie niepokornej, rudowłosej dziewczynki, która na widok tygrysa w zoo reaguje głośnym "PHI!" zostały zebrane w tomie Madeline w Paryżu, wydanym przez Znak Emotikon. Na podstawie pięciu opowiadań, wchodzących  w skład książki, poznajemy charakter małej Madeline, która swoją bystrością, werwą i odwagą przyćmiewa pozostałe jedenaście dziewczynek. 

Wielkim atutem książki są mistrzowskie ilustracje Bemelmansa, które dzięki swej prostocie, wspaniale komponują się z towarzyszącym im rytmicznym tekstem. 
To naprawdę świetna lektura i nie sposób nie zgodzić się z pochlebną recenzją Anny Quindlen, która we wstępie wielokrotnie podkreśla wyjątkowość historii spisanych przez Bemelmansa:

"Istnieją pewne książki powstałe z wyobrażeń dorosłych na temat dzieci - z wyobrażeń kim one są i jakie powinny być albo co według nas je zajmuje i bawi - i są książki napisane dla prawdziwych dzieci przez ludzi, którym się udało - nieważne jak - ocalić w sobie jakąś część dziecięcego umysłu. Oni rozumieją, że w dziecięcym świecie występują nierozerwalnie bezpieczeństwo i przygoda, złe zachowanie i konformizm, więź i niezależność".

L. Bemelmans, Madeline w Paryżu, Znak Emotikon, Kraków 2015

poniedziałek, 15 czerwca 2015

Odjazdowa Piątka

Od czterech lat, we współpracy z niemal wszystkimi olsztyńskimi bibliotekami, Stowarzyszenie Aktywności Społecznej "Młyn" organizuje wielką grę miejską w ramach ogólnopolskiej akcji Odjazdowy Bibliotekarz. W tym celu została przygotowana "odjazdowa mapka", która ma ułatwić uczestnikom gry zdobycie jak największej ilości punktów (MAPKA). Zwieńczeniem akcji będzie IV Piknik Rowerowo-Książkowy w Sząbruku (20 czerwca), do którego udziału gorąco Was zachęcamy. Oprócz przygotowania fizycznego, nad którym na pewno pracujecie w ramach gry miejskiej, zachęcamy również do zapoznania się z ciekawostkami rowerowymi, które ukazały się w jednym z numerów "Świerszczyka" (nr 12/2005). Z nich dowiecie się m.in. gdzie znajduje się najstarszy rower na  świecie, kto wymyślił pedały i czy rower może latać. A czy zastanawialiście się jaki będzie rower przyszłości? Zachęcamy do lektury, która z pewnością poszerzy Waszą wiedzę na temat jednośladów.


Zachęcamy do zabawy i życzymy powodzenia w grze!

Najkrótsza noc



Czy wiecie, skąd wziął się zwyczaj palenia ognia w noc świętojańską? Dzień poprzedzający tę niezwykłą noc, zwaną też nocą kupały, kupalnocką albo nocą sobótkową, jest najdłuższy w roku. Od tego dnia słońce zaczyna zachodzić coraz wcześniej, a noce stają się coraz dłuższe. Kiedyś, w pradawnych czasach, gdy czczono słońce jak boga, wierzono, że zaczyna ono słabnąć. Palenie ognisk miało dodać mu sił (Źródło: Świerszczyk nr 12/2005).

Oprócz ognia, ważną rolę w obrzędach nocy świętojańskiej odgrywa również woda. Dawniej wierzono, że podczas tej szczególnej nocy woda kwitnie i nabiera szczególnej mocy, dlatego kąpano się w rzekach i jeziorach dla zapewnienia sobie zdrowia i urody. Wiara w magiczną moc nocnej kąpieli wiąże się także z postacią Jana Chrzciciela i przysłowiem „Gdy Jan ochrzci wszystkie wody, już nie zrobią nikomu szkody”.

Z nocą sobótkowa wiąże się także zwyczaj puszczania wianków, które po raz ostatni zdobią panieńskie głowy w dniu ślubu:

„W noc świętojańską panny plotły wianki z kwiatów, potem przywiązywały je do deseczki i puszczały na wodę. W środku każdego wianka zapalało się świeczkę, po to aby był jak najdłużej widoczny na rzece mimo zapadającego zmroku. Należało uważnie obserwować, w jaki sposób wianek płynie, a z jego zachowania na wodzie odczytać, co czeka dziewczynę w ciągu najbliższego roku. Jeżeli wianek płynął równo, wróżyło to jego właścicielce pomyślność. Najlepszy znak stanowiło wyłowienie wianka z wody przez ukochanego chłopca – oznaczało to wielką miłość, szybki ślub i szczęśliwe życie. W przypadku, gdy wianek zaplątał się gdzieś pośród szuwarów, dziewczyna miała pozostać panną jeszcze co najmniej rok. Wirowanie wianka na powierzchni wody oznaczało zawirowania i kłopoty w życiu. Najgorszą wróżbą było zgaśnięcie świeczki lub zatonięcie wianka – zapowiedź staropanieństwa, samotności, choroby, a nawet przedwczesnej śmierci” (M. Konecka, Zwyczaje świąteczne w Polsce, Warszawa 2011, s. 99). 

poniedziałek, 1 czerwca 2015

Dzieciaki świata

Zuzu mieszka w Namibii, w domu zbudowanym z gliny. Nie wie, jak smakują słodycze, a jego największym marzeniem jest stały dostęp do wody, której na pustyni ciągle brakuje...Dzieci z plemienia Himba nie mają zabawek, ale potrafią je zrobić z każdego przedmiotu codziennego użytku. Puszczanie latawców, które można własnoręcznie wykonać, to z kolei ulubiona zabawa dzieci z Wietnamu. Tym właśnie zajmuje się Lien, jeśli akurat jej dom "dopłynie" do lądu... Bo Lien mieszka w wiosce, w której ludzie żyją na łódkach albo na tratwach, dzięki czemu codziennie są w innym miejscu. O zaletach szybkiego przemieszczania z kolei opowie Wam Mebratu - wesoły pucybut z Etiopii, którego marzeniem jest zostać najlepszym biegaczem świata, tak jak Abebe Bikila, który podczas olimpiady w Rzymie w 1960 roku biegł boso.

To tylko nieliczni bohaterowie wspaniałej serii "Dzieciaki świata" Martyny Wojciechowskiej, która ukazała się w wydawnictwie National Geographic. Poprzez prawdziwe historie dzieci żyjących w różnych, egzotycznych częściach świata, Wasza pociecha poznaje obce kultury, obyczaje, sposoby życia, przez co poszerza swoją wiedzę i uczy się tolerancji. 

żródło: wirtualnywydawca.pl


Zachęcamy do lektury, a wszystkim naszym małym czytelnikom z okazji Dnia Dziecka składamy najserdeczniejsze życzenia.

środa, 20 maja 2015

Wspomnienie o Józefie Jacku Rojku

W nocy z niedzieli na poniedziałek (17/18.05) zmarł Józef Jacek Rojek - poeta, prozaik, eseista, malarz i rysownik, prezes Stowarzyszenia Literatów Polskich w Olsztynie.

Pisarz zadebiutował w 1961 roku wierszami "Dwa dni" i "Golgota" w almanachu "Młoda wieś pisze". Swoją twórczość publikował w czasopismach regionalnych i o zasięgu krajowym ("Gazeta Olsztyńska", "Warmia i Mazury", "Tygodnik Kulturalny", "Fakty i myśli", "Itd", "Poezja"). Od 1979 roku był redaktorem w Wydawnictwie "Pojezierze".  Debiutem książkowym był tomik poetycki "Przenikanie krajobrazów" (patrz: Olsztyńskie biografie literackie 1945-1988, oprac. B. Wasilewska, Olsztyn 1991).

Józef Jacek Rojek napisał również kilka książek dla dzieci i młodzieży, w tym "Baśń o Kłobuku Psotniku", "Figle i psoty Kłobuka niecnoty" oraz "Bajkowe dziwy". Ponadto w serii "Pan Samochodzik i..." jako Jacek Mróz napisał dwie powieści: "Baszta nietoperzy" i "Rękopis z Poznania".

W jego utworach znajdziemy motywy występujące w klasycznym świecie bajki, ale bohaterami są Kłobuk i Smętek, tajemnicze stwory wywodzące się z ludowych przekazów z Krainy Tysiąca Jezior.

"Każdy kiedyś słuchał bajki - baśnie,
Te na jawie i te we śnie,
Może zatem niech się przyśnią
Tajemniczą dawną pieśnią.

Stąd te bajki i te rymy,
Boćki, Burki, dziwne dziwy,
Z wiersza Brzechwy smyrgnie sójka
Lub rozgorze leśna bójka.

Bór zaszumi końcem lata,
Kłobuk znowu figla spłata,
A Lis zguby szukać będzie -
Tak się bajkom wątek przędzie...

A na koniec, nie bez racji,
Trochę naszych dedykacji:
Ta Wojtkowi i Milence,
A ta Żabce Karolince!

Nadto Dzieciom, co czytają,
I świat bajek tak poznają".

(Wszystkim Dzieciom - Józef Jacek Rojek
Bajkowe dziwy, Olsztyn 2008)




Zachęcamy do zapoznania się z twórczością autora. Książki znajdziecie w naszej bibliotece.

Mole książkowe



Molami książkowymi (nie jest to nazwa systematyczna) nazywa się larwy różnych chrząszczy z rodziny kołatkowatych, odżywiające się drewnianymi meblami, starym chlebem oraz książkami. Książkę zaatakowaną przez mole można poznać po wyżartych w kartkach dziurkach i tunelikach.
„Mól książkowy” to również określenie człowieka, który czyta dużo i z wielką pasją.

(fragment pochodzi z książki S. Busch, Dom ciekawostek: podróż po krainie pasjonujących informacji o świecie, Warszawa 2009)

Polecamy opowiadanie "Pożeracz książek” autorstwa Cornelii Funke (patrz w: Opowieści straszne i niestraszne, Warszawa 2008), w którym kłopotliwy dla rodziców Stena spadek po dziadku okazał się niezastąpioną skarbnicą wiedzy dla młodego chłopca i podróżą do nieznanych lecz pełnych przygód i magii miejsc.

Ilustracja z książki Cornelii Funke, Opowieści straszne i niestraszne, Warszawa 2008, s. 14.

 Polecamy i zachęcamy do wypożyczeń!

czwartek, 30 kwietnia 2015

"Świerszczyk" obchodzi 70 urodziny!


źródło: www.radiownet.pl

 

1 maja czasopismo „Świerszczyk” obchodzi 70 rocznicę pierwszego wydania. Grający za kominem świerszcz miał być symbolem ciepła rodzinnego domu. Okładkę pierwszego numeru namalował ilustrator Jan Marcin Szancer, natomiast pierwszą winietę „Świerszczyka” zaprojektował Eryk Lipiński. Pierwszą redaktor naczelną „Świerszczyka” została pisarka Wanda Grodzieńska.

W 1951 roku czasopismo połączyło się z warszawskimi „Iskierkami” i zaczęło ukazywać się w Naszej Księgarni. „Świerszczyk – Iskierki” wychodził do 1956 roku, kiedy to czytelnicy zdecydowali o powrocie do nazwy „Świerszczyk”.
Czasopismo skierowane do dzieci w wieku przedszkolnym, dawniej zastępowało podręczniki. Dzisiaj nadal spełnia funkcję edukacyjną i rozbudza wyobraźnię wśród swoich małych czytelników. 

Zapraszamy w podróż po zaczarowanych kartach "Świerszczyka". Archiwalne i bieżące numery tego kultowego czasopisma znajdziecie u nas w bibliotece. Zachęcamy do korzystania!

Źródła:

czwartek, 23 kwietnia 2015

Światowy Dzień Książki i Praw Autorskich

23 kwietnia obchodzimy rocznicę śmierci Miguela de Cervantesa, twórcy przygód "Rycerza Smętnego Oblicza". W 1926 roku pewien wydawca książek z Hiszpanii wpadł na pomysł, aby ten dzień ogłosić Dniem Książki. Jest to również święto patrona Katalonii - św. Jerzego i zgodnie z tradycją w tym dniu obdarowywano kobiety czerwonymi różami, zaś te z czasem zaczęły odwzajemniać się mężczyznom wręczając im książki. W 1995 roku, na wniosek rządu Hiszpanii i Międzynarodowej Unii Wydawców, UNESCO oficjalnie ustanowiło 23 kwietnia Światowym Dniem Książki i Praw Autorskich. Od lat podejmowane są w tym dniu liczne akcje, promujące czytelnictwo i przypominające o ochronie własności intelektualnej.


 



W dniu tego szczególnego święta polecamy jeden z numerów "Świerszczyka" (nr 8/2008), w całości poświęcony książce i czytelnictwu. Dzięki ciekawym artykułom dowiecie się m.in. jak wyglądały książki zanim wynaleziono papier oraz poznacie najstarsze biblioteki. Przygotujcie się również na wizytę w drukarni Gutenberga, gdzie czekać na Was będą liczne zagadki i zadania do wykonania. A dla prawdziwych moli książkowych mamy wspaniałe teksty m.in. Beaty Ostrowickiej ("Nowa książeczka"), Małgorzaty Strzałkowskiej ("Pan bibliofil") oraz Rafała Witka ("Zbuntowane wiersze"). 






A jeśli jesteście ciekawi, jak brzmi pochodząca z języka greckiego nazwa zbieracza, znawcy i wielkiego miłośnika książek, rozwiążcie świerszczykowy logogryf. Wystarczy wpisać poziomo nazwy dziewięciu obrazków i odczytać hasło, które pojawi się w żółtym polu:

Źródło: "Świerszczyk", nr 9/2003

Te i inne numery znajdziecie w naszej Bibliotece.
Zachęcamy do zabawy!


środa, 1 kwietnia 2015

Zygmunt Miłoszewski dla dzieci

Na fali ogromnej popularności kryminałów Zygmunta Miłoszewskiego, chcielibyśmy zwrócić uwagę na jedną z książek laureata Paszportów "Polityki", która ukazała się przed nagrodzonym cyklem i została napisana dla dzieci. "Góry Żmijowe" to opowieść przeznaczona dla czytelników  powyżej siódmego roku życia, ale z doświadczenia wiemy, że zachwyci również dorosłych miłośników baśniowych opowieści. Poznajcie świat, którym rządzą zasady Starej Magii, na śniadanie podaje się tiropitaki na mleku, a skrzaty to istoty wolne, niezależne, stroniące od pracy i ceniące przede wszystkim dobrą zabawę przy suto zastawionym stole. Nie zabraknie również kapryśnej królewny, która wchodząc niespodziewanie w układ ze Żmijem, naruszy prastare reguły, rządzące krainami położonymi po obu stronach Gór Żmijowych. Opowieść nie byłaby baśnią gdyby nie pojawił się w niej odważny bohater, który postanawia zmierzyć się ze swoim przeznaczeniem i niczym Bilbo Baggins podejmuje się wyprawy "tam i z powrotem". Jej powodzenie ma przywrócić utracony porządek światu. Czy Filomena i Eryk odniosą sukces? Przeczytajcie sami i pamiętajcie, że "najgorsze w przygodach jest to, że same decydują, kiedy was dopaść, i zazwyczaj czynią to w najmniej odpowiednim momencie".


Z. Miłoszewski, Góry Żmijowe, Wyd. W.A.B, Warszawa 2006 (źródło okładki: empik.com)







wtorek, 31 marca 2015

Międzynarodowy Dzień Książki dla Dzieci

2 kwietnia, w dniu urodzin Andersena, obchodzimy Międzynarodowy Dzień Książki dla Dzieci. W tym roku gospodarzem dnia są Zjednoczone Emiraty Arabskie, a autorką przesłania jest Marwa Obaid Rashid Al Aqroubi:


 "Mówimy wieloma językami i różni nas pochodzenie, ale opowiadamy te
same historie”.
Mimo że przemawiają do nas różnymi głosami i mają inne barwy jedno
jest w nich niezmienne: zawiązanie akcji, fabuła i zakończenie.
Istnieją historie, które wszyscy znamy i kochamy. Słuchaliśmy ich w
rozmaitych wersjach językowych, opowiadane w różny sposób. Zawsze wśród
bohaterów są księżniczki i łajdacy, czarne i białe charaktery, które poprzez
wieki dotrzymują nam towarzystwa. Wracają do nas w marzeniach, kołyszą nas
do snu. I choć ich głosy z wolna milkną, oni sami wciąż żyją w naszych sercach,
prowadząc nas do krainy tajemnic i wyobraźni. Tak oto różne kultury stapiają
się w Jedną Historię".



Opowiadanie i słuchanie to typowo ludzkie aktywności, praktykowane pod każdą szerokością geograficzną. Dzięki opowieści komunikujemy się nie tylko w obrębie własnej społeczności, ale także poznajemy zbiorowości mniej znane lub całkowicie nam obce. Opowieści pełnią też funkcję terapeutyczną, bo dzięki nim możemy poznać siebie, a także pomóc innym, dzieląc się własnym doświadczeniem. Dzięki nim kształtujemy własną osobowość, poszerzamy wiedzę i dokonujemy swoistego "oczyszczenia" poprzez przeżywanie cudzych przygód.

Odkryjcie przed Waszymi dziećmi świat, o którym wcześniej nie słyszały. Zachęcamy do opowiadania, czytania i słuchania opowieści z różnych krajów, m.in: Danii, Serbii, Niemiec, Mongolii, Maroka, dalekiej Australii czy krajów Bliskiego Wschodu. Poczujcie zapach egzotycznych przypraw, nacieszcie oczy widokiem nieznanych krain i przeżyjcie niesamowite przygody, w których magia przeplata się z rzeczywistością, a dobro i piękno zawsze wygrywa, przywracając ład  i porządek światu. W naszych zbiorach znajdziecie ogromny wybór opowieści, które poszerzą horyzonty Waszego dziecka i przyczynią się do jego prawidłowego rozwoju. Oprócz klasycznych "Baśni  tysiąca i jednej nocy" polecamy m.in. "Baśnie i legendy z różnych stron świata", "Wiersze z Bagdadu", "Baśnie i legendy indyjskie", "Klechdy sezamowe", "Baśnie z dalekich wysp i lądów". 



Zachęcamy do wypożyczeń!

piątek, 27 marca 2015

Skąd się wziął teatr?

Teatr, który znamy dzisiaj bierze swoje początki w starożytnej Grecji. Przez wieki jego formy ulegały rozmaitym przekształceniom, ale funkcja, którą spełniał zawsze pozostawała taka sama – teatr miał za zadanie bawić. Tak naprawdę, tradycja wystawiania przedstawień zrodziła się wśród pasterzy. Oni podczas pilnowania powierzonych im stad, uzbrojeni byli w dużą ilość czasu wolnego, który musieli jakoś spożytkować, toteż prezentowali przed sobą krótkie scenki, śpiewali i grali na aulosach (podwójnych fletach). Ta forma rozrywki przeszła ewolucje i została wchłonięta przez obchody ku czci boga Dionizosa. I to właśnie przy okazji Wielkich Dionizji w Atenach zaczęto organizować agony – „zawody teatralne”, które trwały bez przerwy przez pięć dni. Było to na tyle ważne wydarzenie w życiu obywateli, że każdy musiał wziąć w nim udział. Miejsca w teatrze były biletowane, więc jeżeli obywatela nie było stać na opłacenie wejścia, miasto-państwo miało obowiązek takiej osobie zafundować bilet z państwowej kasy.
Miejsca w teatrze podzielone były na sektory: najniżej siedzieli oczywiście najbogatsi. Ostatnie rzędy zarezerwowane były dla kobiet, które co prawda same nie mogły grać w przedstawieniach (był to zawód zarezerwowany wyłącznie dla mężczyzn i młodych chłopców), ale mogły je oglądać.

Przedstawienia wystawiano w teatrach na wolnym powietrzu. Do budowy takiego miejsca zazwyczaj wykorzystywano charakterystyczną dla Grecji topografię i teatry wbudowywano w zbocza wzgórz. Akustyka w teatrze była tak świetna, że dźwięk upadającej na scenie monety słyszany był w ostatnich rzędach.
Ruiny teatru antycznego

Charakterystyczne było ubranie aktora antycznego. Najczęściej występował w wielkiej masce, która pełniła kilka funkcji: po pierwsze dzięki masce osoby siedzące nawet w ostatnich rzędach mogły od razu określić, jaką postacią jest dany aktor (złą, dobrą, tragiczną, komiczną itp.), a po drugie maska pełniła funkcję pudła rezonansowego dla głosu aktora.
Maski z antycznych spektakli. Po lewej stronie maska tragiczna, po prawej komediowa.
Dzięki koturnom, które czasami osiągały nawet 70cm aktorzy byli widoczni z daleka.
Zdjęcie przykładowych koturn wykorzystywanych w okresie renesansu. Podobnie mogły wyglądać greckie, antyczne buty sceniczne.
Na głowy aktorzy wkładali okazałe peruki oraz przywdziewali kolorowe szaty - ich barwa od razu wskazywała na to, z jaką postacią widzowie mają do czynienia (np. szata biała - postać uczciwa, dobra).
Dzięki tym wszystkim zabiegom kostiumowym postać występująca na scenie nie tylko była dobrze widoczna z daleka, ale także od razu można było przypisać jej pewne cechy charakteru i przewidzieć w jaki sposób będzie postępowała.

środa, 18 marca 2015

Odkrywaj wiosnę z Czesławem Janczarskim

Nieodzownym elementem poezji lirycznej dla dzieci jest natura. W. Kruk we "Wprowadzeniu" do książki pt. "Z ludźmi i przyrodą" zachęca dorosłych, by dzieciom już w wieku przedszkolnym przybliżać bogaty świat fauny i flory poprzez ich najbliższe otoczenie. Tego rodzaju literatura uwrażliwia nasze pociechy na potrzeby zwierząt, budzi uczucia opiekuńcze, uczy kontaktu z nimi. 

W tworzeniu własnego "kalendarza przyrody" niezastąpiona okazuje się poezja i proza Czesława Janczarskiego, dzięki której dziecko porządkuje poszczególne zjawiska do odpowiadających im pór roku. Kunszt utworów poety polega na mistrzowskim zastosowaniu odpowiednich środków wyrazu, dzięki którym młody czytelnik niemal słyszy skrzypiący mróz, plusk strumyka, szum wiatru czy trzepot motylich skrzydeł.

Wiele radości i niespodzianek dostarcza dzieciom wiosna, czekanie na nią i szukanie jej zwiastunów. Zachęcamy więc rodziców do zapoznania swoich dzieci z kultowym Misiem Uszatkiem, który wraz z Jackiem, Zosią, Kruczkiem, Kogucikiem i Zajączkiem obserwuje nadchodzącą wiosnę z własnego podwórka. "Do widzenia, Bałwanku!", "List od Bociana", "Wiosenny dzwonek", "Śmigus-dyngus" - to przykładowe utwory, dzięki którym Wasze dziecko z łatwością zrozumie zmiany zachodzące w przyrodzie na przestrzeni marca i kwietnia. Polecamy także wiersze Janczarskiego czytane przez Magdalenę Zawadzką i Macieja Stuhra, które ukazały się w formie audiobooka w wydawnictwie Buka ("Świerszczykowe nutki"). Mistrzowska interpretacja i wspaniała oprawa muzyczna z pewnością zainspirują Was do wspólnego odkrywania zmiennej i zaskakującej bohaterki każdego dnia- przyrody. 

"Posłuchajcie tych opowieści razem, wspólnie. Zobaczcie, jak wyglądał świat, gdy byliście mali. Przeżyjcie jeszcze raz dawne wzruszenia. Towarzyszcie we wzruszeniach Waszym dzieciom". 
(dr hab. prof. UW Grzegorz Leszczyński).



źródło: www.empik.com

 Polecamy i zachęcamy do wypożyczeń!


poniedziałek, 16 marca 2015

"Zosia z ulicy Kociej na wiosnę"

"Czy znacie to uczucie, kiedy czeka się na wiosnę i czeka, a ona nic, tylko stroi sobie z nas żarty? Śmieje się jak łobuziak, mrugając niebieskim okiem zza śniegowych chmur, i posyła na ziemię cieplutkie słoneczne promienie, by za chwilę zmrozić pierwsze przebiśniegi lodowatym wiatrem".

Tak. Zosia z ulicy Kociej ma już dość zimy, grubej kurtki, ocieplanych spodni i rękawiczek, w których niewygodnie się pisze. Coraz częściej marzy o tym, by zrzucić wełniane akcesoria, wejść na drzewo i rozkoszować się samotnością, która jest nieodzownym elementem procesu twórczego. Osiągnięcie takiego stanu, w którym pojawia się zdradliwa wena  jest bardzo trudne, zwłaszcza gdy pod drzewem co rusz kręci się młodsza siostra - Mania. Do tego jeszcze dochodzi Muffin - kot, który najwyraźniej rości sobie wyłączne prawo do ulubionej gałęzi Zosi.

"Zosia z ulicy Kociej Agnieszki Tyszki to przezabawna seria o perypetiach rezolutnej Zosi i jej zwariowanej rodzinki. W piątej części między innymi: topienie Marzeny, czyli Miss Bajorki, Batman polarny, morski i pustynny, grzechotnik, a także ryjkonos malutki. Jednego możecie być pewni - na Kociej 5 nikt się nigdy nie nudzi!".


źródła: www.nk.com.pl, www.empik.com.pl



Polecamy serdecznie i zachęcamy do wypożyczeń!